Łukasz Swacha-Sock zaliczył samobója, ale był wyróżniającym się zawodnikiem wśród piłkarzy Granicy

1504

Gdyby w pierwszych 10 minutach Damian Roksela i Marcin Dwulat mieli nieco więcej szczęście niż w rzeczywistości byłoby 2:0 dla kętrzynian i praktycznie po meczu. Niestety, szczęścia nie mieli, bramkarz Tęczy też wykonał swoją robotę dobrze i gra musiała toczyć się dalej.
Niestety, kilka minut później szczęście uśmiechnęło się do gości. Mocne wstrzelenie piłki w pole bramkowe Granicy i samobójczy gol dla Tęczy. Potem jeszcze gol „do szatni” po „wielbłądzie kętrzyńskich obrońców i było już 0:2.

Mimo prowadzenia trener Tęczy zrugał swoich piłkarzy i gdy wyszli na boisko na drugie 45 minut już nie pozwolili Granicy na bezkarne rozgrywanie piłki w środku boiska. Skończyły się szanse dla Granicy, a rozpoczęło dobijanie kętrzynian. Dwie bramki na początku drugiej polowy i jeszcze jedna w ostatniej minucie. 0:5 u siebie. Tak wysokiej porażki w rozgrywkach IV ligi najstarsi kibice nie pamiętają.
Okazuje się, że trener Granicy Mirosław Miller miał nie lada problem z ustawieniem zespołu na ten mecz. Z bloku defensywnego wypadli mu przed spotkaniem Baran i Stępień i po raz kolejny Granica musiała zagrać w eksperymentalnym składzie. Miłoszewski wrócił do obrony, a Wepa musiał się męczyć w drugiej linii.
Efekt jest taki, że kętrzynianie spadli na ostatnie miejsce w tabeli, a już w następnych rundach grają w Mrągowie, później z Concordią i aktualnym liderem rozgrywek Romintą Gołdap. Trudno będzie o punkty w tych spotkaniach.
Już w najbliższą środę wyjazd na mecz Pucharu Polski z LKS Różnowo, który dzisiaj postrzelał sobie w Pieckach. Żagiel Piecki – LKS Różnowo 2:9.